wtorek, 31 marca 2015

Aktualizacja włosów - marzec

W tym miesiącu nie miałam zbyt wiele czasu na dopieszczenie moich włosów, ale i tak jestem całkiem zadowolona z ich stanu. W marcu właściwie po każdym myciu suszyłam włosy suszarką (chłodnym nawiewem), ponieważ mój Mąż dużo pracował i mogłam umyć włosy dopiero przed snem i nie chciałam spać z mokrymi. Poza tym sama podcięłam sobie końcówki (efekt mozecie zobaczyć tutaj). Poznałam też nowy sposób olejowania - emulsję.

Jeśli chodzi o przyrost przed obcięciem włosy miały 65cm długości (czyli kolejne +2cm), po skróceniu najdłuższe pasmo 62cm.

Moja pielęgnacja w tym miesiącu:
Olejowanie: 
Olej kokosowy (solo na sucho i na emulsję, której skład opisałam tutaj).

Mycie: 
  Green Pharmacy, Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych "Rumianek Lekarski" (mycie skóry głowy co ok.3-4 dni).
Barwa Ziołowa, Szampon Brzozowy (do oczyszczania mniej więcej co czwarte mycie). Mrs.Potter's, Balsam do włosów z melisą i wit.A,E,F. 


Odżywki/maski:

Lorys, Krem nawilżający do włosów (stosuję zamiast odżywki po myciu - kilka razy tuningowana oliwą, gliceryną i mąką ziemniaczaną).
Ziaja, Maska intensywne wygładzenie (po myciu i czasem jako b/s).
Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych.

Na końcówki:

Cece of sweden, Serum z olejkiem arganowym.
Olej kokosowy. Olej jojoba.
Wcierki:

Joanna, Rzepa, Kuracja wzmacniająca (codziennie).

niedziela, 29 marca 2015

Pierwsze samodzielne podcięcie włosów - metoda "na babuszkę"

Od jakiegoś czasu chodziło za mną podcięcie końcówek, ale z racji uczestnictwa w akcji zapuszczania planowałam to zrobić dopiero w czerwcu. 

Ostatnio podcinałam włosy w sierpniu 2014 i mimo to moje końcówki do tej pory były w dobrym stanie (nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam rozdwojony włosek na końcu, chyba 1,5 roku temu), ale coraz bardziej zaczęła mnie denerwować ich suchość - szczególnie widoczna po jakimkolwiek nakręcaniu. 

Jak to zwykle u mnie bywa długo się nie zastanawiałam i postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce.

Do cięcia wykorzystałam metodę "na babuszkę" bardzo ładnie opisana na blogu Henrietty.

Jedynymi modyfikacjami, jakie wprowadziłam, było wyprostowanie włosów prostownicą i związanie ich jeszcze jedną gumką przy końcówkach (tak było mi łatwiej przy moim cieniowaniu i niesfornych falach). 

Do obcięcia użyłam maszynki, ponieważ nie mam (jeszcze?) w domu dobrych nożyczek - a przy okazji też mojemu mężowi się dostało i wpadł pod kosiarkę =)

Oto efekt moich nieudolnych poczynań: 
:




Jak na pierwszy raz i całkowity brak doświadczenia, to wyszło całkiem nieźle =) Poszły 3 cm na najdłuzszym paśmie ( po bokach pewnie trochę więcej). Końcówki zrobiły się ładne i ostre, a fryzura zyskała trochę życia. 

Na pewno jeszcze skorzystam z tej metody, bo w sumie jest bardzo prosta, a efekt wizualny całkiem niezły (zobaczymy jak będzie się to wszystko układać po myciu).

A Wam jak się podoba? Próbowałyście same podcinać sobie włosy?


wtorek, 24 marca 2015

Nakręćmy się na wiosnę #2

Kolejna próba nakręcania w ramach akcji "Nakręćmy się na wiosnę". Tym razem chciałam uzyskać raczej fale niż loki, dlatego na noc związałam włosy w dwa koczki ślimaczki (jakoś tak na wysokości uszu, z tyłu głowy). 

Po rozpuszczeniu rano w końcówki wtarłam trochę oleju kokosowego i silikonowego serum.

I tyle. 

Tak wyglądały moje włosięta:


Efekt całkiem mi się podobał (chociaż końcówki trochę się postrączkowały)  i na pewno będę tą metodą kręcić włosy częściej.

A Wy jak uważacie? Może być?

niedziela, 22 marca 2015

Mój sposób na olejowanie - emulsja.

Jak zapewne wszystkie włosomaniaczki wiedzą, jest mnóstwo metod olejowania włosów. Na sucho, na mokro, w misce, mgiełce itd.

Na początku olejowałam włosy tylko na sucho - bo tak jest najszybciej i najłatwiej. Próbowałam też innych metod, ale żadna z nich mi nie podpasowała - nie mam czasu/możliwości chodzić kilka godzin z mokrą głową, albo najpierw nakładać odżywkę/maskę, odczekać, potem dołożyć olej, znów odczekać (przy moim małym terroryście w domu po prostu się nie da).

Nie poddawałam się i w końcu znalazłam metodę, dzięki której mogę dostarczyć włosom nie tylko dobroczynnych olejków, ale również innych potrzebnych składników. Mianowicie... OLEJOWANIE NA EMULSJĘ. 

Działa własciwie na tej samej zasadzie, co olejowanie na odżywkę/maskę, ale wykonuje się dużo szybciej.

Emulsję mozna wykonaćw zasadzie z czegokolwiek - odżywki/maski, półproduktów - skład może być mniej lub bardziej skomplikowany, w zależności od posiadanego arsenału kosmetycznego lub upodobania wlosów (najważniejsze, żeby nie zapomnieć o oleju ;)

Ja swoją emulsję wykonałam tak:
- 1 porcja oleju kokosowego
- 1 porcja balsamu Mrs. Potter's z melisą i wit.A,E,F
- 20 kropli gliceryny
- ok.3 porcje wody przegotowanej

Całość wymieszałam w buteleczce z atomizerem i taką mieszankę nakładam na włosy (z uwagi na użycie oleju kokosowego wkładamna chwile do ciepłej wody, żeby się cały rozpuścił).

Moim włosom bardzo spodobała się ta metoda i odwdzięczają mi się gładkością, nawilżeniem, odpowiednim dociążeniem.

Włosy umyte wieczorem i wysuszone suszarką z chłodnym nawiewem, zdjęcie zrobione rano po nocnym warkoczu (dlatego końcówki trochę wysuszone - będę musiała je kiedyś podciąć).





A wy próbowałyście kiedyś tej metody?

piątek, 6 marca 2015

Nakręćmy się na wiosnę #1

Nigdy specjalnie nie nakręcałam włosów. Może raz mi się zdarzyło spróbować nakręcić włosy prostownicą, ale z marnym skutkiem. Loki na mojej głowie czasem pojawiają się same pod wpływem wilgoci i wiatru, i bardzo mi sie wtedy podobają =) Dlatego właśnie postanowiłam wziąć udział w akcji "Nakręćmy się na wiosnę" i poszukać jakiegoś nieinwazyjnego sposobu na uzyskanie pięknych loków/fal.

Jako pierwszą metodę postanowiłam wykorzystać chusteczki nawilżane (podkradłam trochę mojemu Bąbelkowi =).

Samo nakręcanie włosów na chusteczki okazało się bardzo proste. Zakręciłam włosy na 7 chusteczek i poszłam tak spać. O dziwo nic sie w nocy nie rozplątało i rano wyglądałam tak.

Po wyjęciu chusteczek moim oczom ukazały się sprężynki.





Już wtedy czułam, że końcówki są bardzo wysuszone. Po "rozluźnieniu loków" pojawił się pudel =/



Zdecydowanie nie o taki efekt mi chodziło =( Po wgnieceniu we włosy tony oleju, odrzywki w sprayu Gliss Kur i Maski Intensywne Wygładzenie z Ziaji udało mi sie uzyskać w miarę przyzwoity wygląd (po lewej zdjęcie od razu po, po prawej po kilku godzinach).

Podsumowanie:
Metoda okazała się być naprawdę prosta, ale efekt nie do końca mnie zadowala. Na pewno wypróbuję  ją kiedyś jeszcze raz, ale użyję mniej chusteczek i lepiej zabezpieczę końce przed wysuszeniem.

wtorek, 3 marca 2015

3 miesiące z wodą brzozową.

Bez zbędnych wstępów.

Przez ostatnie 3 miesiące wcierałam codziennine w skórę głowy wodę brzozową. Na początku firmy Gloria, pod koniec Isana z Rossmanna.

Efekty:
- wypadanie - w normie (nie zauważyłam istotnego zahamowania wypadania, ale to chyba dlatego, że i tak mało włosów mi wypadało).
- szybkośc wzrostu - w normie (nie mierzyłam długości od początku, ale w lutym włosy urosły mi o 2cm, czyli w miarę standardowo).
- zagęszczenie - rewelacja! Nie spodziewałam się takiego wysypu babyhairs =)

Zdjęcia po pierwszym miesiącu:





A tu po trzech miesiącach - wszystkie te dłuższe włoski, które wygladają jak grzywka, to babyhairs =)


Podsumowanie:
Ogólnie jestem bardzo zadowolona, ponieważ chodziło mi głównie o zagęszczenie włosów i jestem w 100% usatysfakcjonowana wynikami.
Niestety ogromna ilość alkoholu w składzie może podrażniać bardziej wrażliwy skalp (u mnie było w porządku).
Na pewno mogę polecić z czystym sumieniem =)