niedziela, 31 maja 2015

Zapuśćmy się na wiosnę - podsumowanie akcji.

Ale ten czas szybko minął... już czerwiec i koniec akcji zapuszczania.



Podsumowanie:
Na początku akcji moje włosy miały 61cm długości, teraz 65cm, ale w międzyczasie podcięłam końcówki o ok.3cm, więc łącznie wychodzi 7cm przyrostu - całkiem nieźle :)

Co stosowałam?
Przez pierwsy miesiąc woda brzozowa (kontynuowałam wcześniejszą kurację) - spisała się u mnie najlepiej, zauważyłam wyraźny wzrost ilości babyhair, nie zwiększała przetłuszczania, wypadanie w normie.
Kolejne dwa miesiące to kuracja Joanną Rzepą, ale mnie nie powaliła.
W maju postanowiłam odstawić wcierki, żeby skalp trochę odpoczął, ale za to jadłam codziennie łyżkę oleju lnianego. Niestety nie zauważyłam na razie żadnych efektów, a przyrost w tym miesiącu niestey tylko 1cm.

A teraz zdjęcia porównawcze:

Czerwiec 2015

Luty 2015


Niestety nie da się porównać dobrze tych zdjęć, bo robione z trochę innej perspektywy (mój mąż ma antytalent fotograficzny i nie mogę od niego wymagać, że zrobi takie samo ujęcie :)

Ogólniejestem zadowolona z osiągniętego rezultatu, ale na pewno dalej będę starała się zapuścić włosy (na raziechciałabym dojść do 70cm).


piątek, 29 maja 2015

Aktualizacja włosów - maj

W tym miesiącu mój skalp odpoczywał od wcierek (co odbiło się niestety na przyroście - tylko 1cm). Włosy przeżyły farbowanie henną (napiszę o tym w oddzielnym wpisie). Ponad to starałam się codziennie zjadać łyżkę oleju lnianego, ale żadnych zmian nie zauważyłam.
Pielęgnacja włosów była raczej ograniczona, za to bardzo często wzbogacałam maski dodatkami.

Z nowości nie dotyczących włosów, to przeprowadziłam się do własnego mieszkania :)

Moja pielęgnacja w tym miesiącu:


Olejowanie: 
Olej kokosowy (na sucho).
Oliwa z oliwek (dodawana do maski).

Mycie:
Szampon Alterra, Papaja&Bambus (co 2 dni)
Barwa Ziołowa, Szampon Brzozowy (do oczyszczania mniej więcej co czwarte mycie). 
Mrs.Potter's, Balsam do włosów z melisą i wit.A,E,F (wykończona).
Isana, Odżywka intensywnie pielęgnująca.

Odżywki/maski:
Ziaja, Maska intensywne wygładzenie (wykończona).
Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych (wykończona).
Kallos Silk.

Na końcówki:
Cece of sweden, Serum z olejkiem arganowym.
Olej kokosowy. 


Wcierki:
Brak

Inne:
Gliceryna, miód, mąka ziemniaczana, kakao.
Olej lniany.
Henna Khadi Jasny Brąz.

Moje włosy mają obecnie 65cm, czyli tyle, co przed podcięciem końcówek ( przyrost tylko +1cm, od początku akcji zapuszczania +7-3=4cm).

Plany na czerwiec:
- wcierka Seboradin codziennie.
- picie oleju lnianego (1 łyżka dziennie).

A tak wyglądają moje włosiska w świetle dziennym (na balkonie):


i w świetle sztucznym (w nowej łazience, nad lewym ramieniem wyłania się śliczna główka mojego synka :):



poniedziałek, 18 maja 2015

Nakręćmy się na wiosnę #7

Kolejna dawka nakręcania :) Tym razem użyłam jednej szerokiej opaski kupionej spontanicznie w Pepco (wybrałam chyba najbardziej infantylną z możliwych).



Przed nakręcaniem naolejowałam włosy olejem kokosowym, po kilku godzinach umyłam skalp szamponem Alterra z morelą, a długość Balsamem Mrs.Potter's z melisą. Na koniec na parę minut nałożyłam maskę z Ziaji Intensywne wygładzenie. Następnie zabezpieczyłam końce silikonowym serum  i wysuszyłam włosy suszarką.

Pasma na opaskę nakręciłam tym sposobem, w nakręcone włosy wgniotłam odrobinę pianki, jeszcze dla pewności podpięłam opaskę wsuwkami z przodu, a z tyłu włosy jeszcze kilkoma żabkami.

Rano po rozplątaniu moim oczom ukazało się to:



Nie wiem jak Wam, ale mi się strasznie podoba. Oprócz tego, że powstały bardzo fajne loki, to włosy pozostały miękkie i gładkie.

Jak na razie to moja ulubiona metoda nakręcania :)

czwartek, 14 maja 2015

Moja pierwsza porządna suszarka.

Na wstępie zaznaczę, że moje włosy schną bardzo długo (ok.5 godzin) i nigdy nie miałam dobrej suszarki. Najczęściej wieczorem po umyciu włosów po prostu szłam spać z mokrymi (zgroza, wiem), ewentualnie czekałam aż wyschną same. Na studiach miałam taka malutką suszarkę podróżną ze składaną rączką, której używałam bardzo rzadko. 

Z racji tego, że przez ostatnie dwa miesiące właściwie po każdym myciu włosów wieczorem nie chce mi się czekać aż wyschną, więc suszę je suszarką z chłodnym nawiewem (własnością mojej teściowej) oraz zbliżającego się terminu wyprowadzki do własnego mieszkania, postanowiłam zainwestować i kupić własny sprzęt do suszenia.

Zależało mi na tym, aby suszarka miała dużą moc (powyżej 2000W), jonizację i chłodny nawiew (i to taki, żeby nie trzeba było ciągle trzymać przycisku).

Mój wybór, dosyć spontaniczny, padł na suszarkę Remington Silk AC9096 (tutaj link do strony producenta). Kupiłam ją w MediaMarkt za 159zł (w internecie można znaleźć taniej).

W zestawie znajdują się:
- suszarka (no kto by pomyślał)
- dwa koncentratory powietrza (11mm i 7mm)
- dyfuzor.



Dane techniczne:
  • Moc 2400W
  • Silnik AC
  • Przepływ powietrza z prędkością 140km/h
  • Funkcja jonizacji
  • Ceramiczna kratka wylotu powietrza
  • 2 ustawienia prędkości nawiewu / 3 ustawienia temperatury
  • Funkcja Turbo boost zwiększa prędkość przepływu powietrza o 10% by skrócić czas suszenia
  • Zimny nawiew (nie trzeba trzymać przełącznika).
  • Wyjmowana tylna kratka ułatwia czyszczenie
  • Uchwyt do zawieszenia
  • Przewód długości 3m
Ponadto producent zapewnia 5lat gwarancji, z możliwością przedłużenia o rok po zarejestrowaniu na stronie internetowej.

Moja opinia: 

- suszarka suszy bardzo szybko
- wlosy są gładkie, nie spuszone, nie przesuszone 
- pierwszy stopień temperatury ma moim zdaniem taką sama temperaturę ja przy włączonym przycisku "zimny nawiem", czyli jest po prostu zimny (mi to pasuje)
- funkcja turbo jest naprawdę TURBO (nieźle dmucha ;)
- przewód od suszarki jest baaardzo długi (dla mnie na razie za długi, ale jak się przeprowadzę - a w nowej łazience mam lustro długości 180cm - to będzie ok). 

- jedyny minus to ciężar - suszarka jest dość duża i ciężka, ale przy tak krótkim czasie suszenia mi to nie przeszkadza.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona. Czas suszenia skrócił się znacznie (z 30-40 min do 10-15 min). Włosy po suszeniu są gładkie, miękkie, końcowi w końcu nie są przesuszone (to chyba dzięki tej całej jonizacji).

sobota, 9 maja 2015

Nakręćmy się na wiosnę #6


Tym razem postanowiłam nakręcić włosy metodą na dwie opaski, którą na swoim blogu opisała Bijum (możecie zobaczyć tutaj).

Po rozplątaniu włosów rano, wyglądały tak:



Z przodu zrobiły się fajne kręciołki, niestety z tyłu trochę się rozprostowały, bo przy nakręcaniu niechcący poplątałam sobie włosy :/

Ogólnie jestem zadowolona i na pewno jeszcze skorzystam z tej metody nakręcania.

środa, 6 maja 2015

Mój odwieczny problem - paznokcie

Na początku chciałam zaznaczyć, że nie ma szans, żebym zapuściła ładne długie paznokcie. Nie dlatego, że są słabe, czy coś, tylko dlatego, że nie lubię i nie mogę mieć długich paznokci. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Nie lubię, bo... kiedy są trochę dłuższe, to mi po prostu
przeszkadzają. Nie umiem pisać (na klawiaturze i długopisem) jak mam długie paznokcie. Chyba taką mam niefortunną technikę :) Poza tym przez wiele lat grałam na skrzypcach i musiałam mieć króciutkie paznokcie, bo tak było wygodniej i już się przyzwyczaiłam.

Nie mogę, bo... w mojej pracy (nie przyznam się) wolę mieć krótkie, żeby nie naznosić różnych syfów do domu - mimo, że w pracy myję ręce bardzo często, to przy dłuższych paznokciach zawsze coś zostaje pod spodem (fuj!). Dlatego też w pracy nie noszę obrączki (a poza tym nie mogę, bo Sanepid zabrania ;)

Moim odwiecznym problemem są za to wiecznie zadzierające się skórki, które niestety czasem odgryzam, szczególnie w nerwach (okropne wiem). 
Z tym problemem borykam się odkąd pamiętam i już kilka razy próbowałam sobie poradzić, ale na razie się nie udało :( Oczywiście wszystko z powodu braku systematyczności.

Dla unaocznienia skali problemu dodaję parę fotek:

ręka lewa

ręka prawa

tu na kciuku widać zaczerwienienie po świeżo zdartej skórce.

Kiepsko to wygląda. Dlatego czas wziąć się za siebie i w końcu coś zadziałać.

Na pierwszy ogień wypróbuję olejowanie. Oleje w pielęgnacji pozostałych części ciała sprawdziły się dobrze, więc czemu nie.
Postaram się codziennie przez miesiąc olejować skórki i zobaczymy jak będzie (oczywiście najpierw muszę z nimi zrobić porządek, żeby mieć na czym pracować).

Jeśli ktoś zna jakiś fajny sposób na skórki, to chętnie poznam i przetestuję :)

Ps. Nawet nie wiecie jak trudno jest zrobić sobie zdjęcie dłoni ipadem ;)

wtorek, 5 maja 2015

Wiosenne zakupy.

Wiosna rozkręciła się na całego, więc przyszedł czas na uzupełnienie zapasów (też tak macie, że wszystko kończy się zawsze w tym samym czasie?)/

Nie będę się specjalnie rozwodzic, tylko od razu przejdę do rzeczy :)

Do włosów:


- Joanna, Naturia, Odżywka z miodem i cytryną (mam zamiar używać jako b/s).
- Barwa ziołowa, Szampon pokrzywowy (to akurat mój mąż sobie wybrał).





- Isana, Odżywka intensywnie pielęgnująca (będę używać jako pierwsze O w metodzie OMO).
- Kallos Silk (chce używac głównie po myciu i do tuningowania).

Do twarzy:


- L'Oreal Paris, Tonik rozświetlający (do odświeżania twarzy rano).
- Bielenda, Żel+Peeling+serum 3w1 z Ogórkiem  i Limonka (do mycia twarzy wieczorem).




- Eveline, krem na dzień z olejkiem arganowym i oliwką.
L'biotica, Serum na dzień i krem na noc do rzęs (mamusia zafundowała :)

Dla Dzidziorka:



- Bobibi, Płyn do kąpieli z oliwka (jako jeden z niewielu nie miał w składzie SLS).

Inne:




- Fa, Antyperspirant o zapachy kwiatowym (do tej pory byłam wierna dezodorantom Nivea, ale postanowiłam spróbować czegoś nowego).
- Facelle, płyn do higieny intymnej (mam zamiar uzywac właśnie w tym celu, nie do włosów ;)
- Palmolive, Orientalne żele pod prysznic (dwie buteleczki 250ml były tańsze, niż jedna 500ml - gdzie tu logika?).

Ufff....Sporo tego, ale z racji, że w tym miesiącu się przeprowadzam i pewnie nie będę miała głowy (i kasy) do zakupów, to może być.

sobota, 2 maja 2015

Nakręćmy się na wiosnę #5


W poprzednim miesiącu udało mi się nakręcić aż 3 razy! Zobaczymy, jak będzie tym razem :)

Podsumowanie poprzedniego miesiąca akcji "Nakręćmy się na wiosnę" możecie zobaczyć tutaj.

Tym razem postanowiłam użyć do nakręcania, albo raczej falowania, niezawodnego dobieranego warkocza.

Najpierw na mokre włosy nałożyłam miksturę składającą się z: odżywki (łyżka kremu nawilżającego Lorys i łyżka Kallosa Silk), łyżeczki miodu, łyżki oliwy, 10 kropli gliceryny. Potrzymałam to na włosach ok 10min (na więcej nie miałam czasu), potem spłukałam, a skalp umyłam szamponem GP. Bałam się, że dałam za dużo oliwy, dlatego na długość nałożyłam jeszcze na chwilę balsam Mrs. Potter's z melisą i wit.
Po wysuszeniu włosów suszarką zaplotłam dobieranego warkocza (starałam się zapleść do samego końca, żeby został jak najmniejszy pędzelek) i poszłam spać.

Rano rozplotłam warkocza, roztrzepałam trochę włosy palcami, a w końcówki wsmarowałam trochę silikonowego serum.

Oto efekt:



Warkocz jak zwykle mnie nie zawiódł :) Włosy bardzo ładnie się pofalowały, a przy okazji były miękkie, śliskie i błyszczące. Dzięki ostatniemu podcięciu, końcówki też nie były tak strasznie wysuszone, z czego jestem bardzo zadowolona :)

Jak Wam się podoba?