poniedziałek, 21 września 2015

Podsumowanie roku pielęgnacji włosów.

Aż trudno mi uwierzyć, że minął już rok, od kiedy postanowiłam zadbać o swoje włosy. 
Dość długo zabierałam się do napisania tego posta, bo nie do końca wiedziałam jak się do tego podsumowania zabrać. Nie chciałam tu pisać, jakich konkretnie kosmetyków używałam, bo to można przeczytać w każdej aktualizacji. Pomyślałam, że opiszę, jak przez ten rok zmieniły się moje włosy.

Jakie były moje włosy na początku możecie przeczytać tutaj.

Jak w ciągu tego roku zmieniły się moje włosy? 

Bardzo się zmieniły.
Przede wszystkim urosły =) Pomimo skrócenia ich o kilka cm w kwietniu, osiągnęłam zaplanowaną długość (do końca łopatek).
Dodatkowo moje włosy stały się miękkie, błyszczące, śliskie (mogę bez problemu przeczesać je pacami).
Spadła też porowatość ze średnio/wysokiej na nisko/średnią. 

Co najbardziej wpłynęło na poprawę stanu mojej czupryny?

Kilka rzeczy, a przede wszystkim
- zmiana nawyków (delikatne czesanie, związywanie włosów do snu itd).
- Tangle Teezer (jedyna szczotka, która potrafiła rozczesać moje włosy na sucho).
- dobieranie odpowiednich kosmetyków (nie jestem mistrzynią czytania składów, więc posiłkowałam się raczej produktami polecanymi przez inne osoby).
- wcierki (szczególnie woda brzozowa).
- mycie metodą OMO.
- olejowanie przed każdym myciem (dziękuję Bogu za olej kokosowy =).
- farbowanie henną.
- kupienie porządnej suszarki.

i na koniec najważniejsze : cierpliwość, wytrwałość i systematyczność =)

Z czym sobie jeszcze nie poradziłam?

Otóż moje włosy nadal się strączkują oraz mają tendencję do przyklapu u nasady.

A tu porównanie włosów z wrześnie 2014 i 2015 (jakość zdjęć i oświetlenie się różnią, ale różnicę w stanie włosów chyba widać):




Moje aktualne cele:
- zapuszczać, zapuszczać, zapuszczać... (marzy mi się długość do pasa, a co).
- zagęścić ( dalej wcieramy =).
- pozbyć się resztek po cieniowaniu (oj jeszcze daleka droga do tego).
- nauczyć się jakichś fajnych fryzur.
- utrzymać dobry stan włosów.

To by było na tyle =)

środa, 2 września 2015

Znowu zakupy...



Z racji tego, że kończą mi się powoli moje wielkie słoje Kallosów, oraz przyszła wypłata na konto ;), postanowiłam wyruszyć na łowy.

Oto moje nowe nabytki:


1. Kallos Keratin (275ml/6zł) - Tego "pana" chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Od dawna chciałam wypróbować tą szeroko zachwalaną maskę, ale nie mogłam jakoś trafić na wersję w mniejszym niż litrowy słoiczku. Moje włosy do tej pory niezbyt dobrze reagowały na jakiekolwiek proteiny, ale ich stan bardzo się zmienił i może nadszedł czas, żeby dać im szanse (stąd mniejsze opakowanie, żeby w razie czego nie było żal zużyć do czegoś innego).



2. BingoSpa maska do włosów z glinką ghassoul (500g/12zł) - wybrałam tą maskę do mycia włosów, zobaczymy jak się będzie sprawować.



3. Garnier Fructis Oil repair (200ml/11zł) - odżywka, która też zbiera dosyć dobre recenzje w internecie. W sumie był to najmniej przemyślany zakup - miałam ją co prawda na liście do ew.kupienia, ale właściwie wrzuciłam ja do koszyka na szybko nawet nie patrząc na cenę - po prostu nie było żadnej innej, którą miałam w opcjach. Mam nadzieję, że będzie działać cuda za taki stosunek ceny do objętości.



4. Eveline Lash Therapy Profesional 8w1 (17zł/10ml) - bo czemu nie. Byłam bardzo zadowolona ze stosowania serum i kremu do rzęs firmy L'biotica i postanowiłam kupić sobie coś nowego. Zobaczymy jakie efekty będą po używaniu serum na wszystkie problemy rzesowego świata. Jak coś, to wykorzystam jako bazę pod tusz.



5. Eveline Eyeliner w pisaku (11zł) - podobno wodoodporny - to bardzo dobrze, bo moje oczy maja dużą tendencję do łzawienia i rozmazywania wszystkiego. Nie miałam jeszcze eyelinera we flamastrze i jestem bardzo ciekawa jak sobie z nim poradzę (podobno jest łatwiej niż pędzelkiem).




6. Catrice Glam&Doll Volume Mascara Woterproof (10ml/17zł) - poszukuję dosyć taniego, ale przyzwoitego tuszu do rzęs (oczywiście wodoodpornego - problem j.w.) i w sumie w ciemno wybrałam właśnie ten, bo bardzo spodobało mi się opakowanie =) Bardzo się ucieszyłam, kiedy sprawdziłam recenzje na wizarzu, bo są całkiem dobre. Szczoteczka też jest fajna (silikonowa, niezbyt duża). A przy okazji tusz ma fajnie wymyślone zamykanie - przy zakręcaniu czuć/słychać taki klik, więc mamy pewność, że jest dobrze zamknięte (taki drobiazg, a cieszy =)

To tyle. zobaczymy, jak się nowe nabytki spiszą i może któryś zasłuży na oddzielny wpis.