niedziela, 20 grudnia 2015

Henna Khadi Red - moje wrażenia

Przez ostatnie kilka miesięcy farbowałam włosy henną Khadi w kolorze Jasny Brąz. W końcu zapragnęłam zmiany i sięgnęłam po Khadi Red.

Nie wiem, czy to przez skład (sama lawsonia), czy sposób przygotowywania mieszanki, ale pracowało i się z tym kolorem dużo lepiej niż z jasnym brązem.

Dzień przed farbowaniem wymieszałam proszek z sokiem z całej cytryny i gorącą wodą na gęstą pastę. Przykryłam folią, owinęłam ręcznikiem i postawiłam na noc na kaloryferze (niezbyt ciepłym).
Następnego dnia dodałam jeszcze trochę gorącej wody i nałożyłam na włosy.
Mieszanka miała fajną gładką, plastyczną konsystencję, nie była "tępa" jak w przypadku jasnego brązu. Bardzo dobrze mi się ją nakładało na włosy.

Mieszankę trzymałam na włosach pod czepkiem i czapką jakieś 4,5 godziny.

Po spłukaniu i wysuszeniu włosów oczywiście był przesusz, ale dużo mniejszy, niż po jasnym brązie. Udało mi się nawet rozczesać włosy bez wyrwania ich ogromnej ilości (po wcześniejszym kolorze o rozczesywaniu w ogóle nie było mowy).

Ponownie umyłam włosy po 2,5 dnia, ale do maski po myciu dodałam za dużo oleju kokosowego i jeszcze doprawiłam serum na końcówki i moje włosy po myciu były po prostu tłuste. Nie chciało mi się ich ponownie myć, więc zaplotłam warkocze i tak włosy się olejowały przez 24 godziny =) Po tym czasie znowu je umyłam (tym razem użyłam delikatniejszych kosmetyków), zostawiłam do podeschnięcia po czym dosuszyłam chłodnym nawiewem suszarki.

Moje wrażenia?
tak jak już wspomniałam, z henną Khadi Red pracowało mi się dużo łatwiej niż z jasnym brązem. Niemniej jedynym minusem jest to, że ta mieszanka bardzo szybko "łapie" kolor, przez co pomalowałam sobie na pomarańczowo całe czoło, szyję i trochę ręce. Z twarzy kolor zmył się dosyć szybko, ale na rękach jeszcze mam (po 4 dniach od farbowania).
Jeśli chodzi o kolor, to po spłukaniu mieszanki wydawał się mi bardzo pomarańczowy, ale po tych kilku dniach nabrał głębi i trochę ściemniał.
Ogólnie bardzo mi się podoba, bo ja w ogóle lubię rudości u siebie =)

A tutaj porównanie (przed - jasny brąz - robione jakiś miesiąc temu, ale światło chyba podobne; po - red)


A jak Wam się podoba?

sobota, 5 grudnia 2015

Kolejne samodzielne podcięcie koncówek.

Jak może czytałyście w poprzednim poście, od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem kolejnego podcięcia końcówek. Moje końce nie są bardzo zniszczone, ale zrobiły się już bardzo suche i nieprzyjemne w dotyku. Ostatni raz podcinałam je w kwietniu i wtedy pierwszy raz zrobiłam to sama - możecie poczytać o tym więcej tutaj.

Przed obcinaniem wyprostowałam włosy prostownicą. W trakcie prostowania czułam wyraźnie różnicę w stanie włosów, im bliżej końcówek, tym bardziej szorstkie i suche się wydawały (pod koniec to nawet słychać było jak "zgrzytają" pomiędzy blaszkami prostownicy).

Do podcięcia znów użyłam metody "na babuszkę"

W sumie obcięłam około 2,5cm - z 73,5cm do 71cm (miało być mniej, ale w którymś momencie przez przypadek dotknęłam maszynką włosów wyżej i musiałam resztę wyrównać do tego, żeby nie wyglądało głupio - niech żyje zgrabność! :).

A tak wygląda to na zdjęciach (pierwsze przed, drugie po) - czuć wyraźnie, że końce są grubsze, bardziej równe i mniej suche.
Poza tym systematycznie pozbywam się śladu po cieniowaniu (już niewiele zostało =)





A tak to wygląda w stanie codziennym falowanym =)